A tu udaję, że rozmawiam przez telefon. Wyglądam profesjonalnie i jestem uśmiechnięty - takiego mnie możesz sobie wyobrażać jak zadzwonisz.
„Jak się tego nauczyłeś?!” - to jedno z najczęstszych pytań, jakie słyszę jako profesjonalny iluzjonista. Nic dziwnego. Od zawsze zarówno sekrety magicznych efektów - tak profesjonaliści mówią na sztuczki - jak i wiedza o tym, skąd je czerpać, były owiane tajemnicą i skrywane przez iluzjonistów.
Wiele osób myśli, że iluzjoniści chowają sekrety przed publicznością. Prawda jest jednak zupełnie inna - chowają je dla publiczności. To ogromna różnica. Sekretne metody działania efektów są podstawowym narzędziem pracy iluzjonisty. To właśnie dzięki nim widzowie mogą przeżyć coś, co choć przez chwilę wydaje się niemożliwe. Zdradzenie sekretu odbiera moment magii i spłyca całe doświadczenie. Dlatego iluzjoniści dbają o to, by widzowie nie poznali metod, których używają.
Skądś jednak tę wiedzę trzeba zdobyć. Nie mogę zdradzić szczegółów technicznych, ale jako profesjonalny iluzjonista i mentalista z ponad 13-letnim doświadczeniem mogę opowiedzieć, skąd sam czerpałem wiedzę, skąd czerpią ją moi koledzy po fachu i jak można rozpocząć własną przygodę z tą niezwykłą sztuką.
Iluzjonistą jestem od ponad trzynastu lat. W tym czasie występowałem praktycznie wszędzie: na ulicy, w pubach, restauracjach, hotelach, centrach konferencyjnych, teatrach i dużych salach widowiskowych. Każde miejsce wymaga zupełnie innego podejścia do widza, dynamiki występu i budowania emocji.
Dzisiaj działam głównie jako iluzjonista na imprezę firmową, gale, jubileusze, bankiety i wesela. Tworzę również autorski spektakl teatralny łączący iluzję z monodramem - co nadal jest rzadkością w Polsce. To właśnie wszechstronne doświadczenie pozwoliło mi poznawać świat iluzji z wielu perspektyw i uczyć się tej sztuki na bardzo różne sposoby.
Jeśli ktoś wpisuje w Google frazy takie jak „Iluzjonista Gdańsk” czy „pokaz iluzji Gdańsk”, zazwyczaj widzi gotowy efekt końcowy - elegancki występ, emocje i reakcje widzów i dopracowane show. Innymi słowy "efekt wow!", o który dbam. Mało kto widzi jednak tysiące godzin nauki, prób, analiz i rozmów z innymi artystami.
Społeczność iluzjonistów to stosunkowo niewielkie środowisko, w którym większość osób się zna. Dawniej magicy zrzeszali się głównie w klubach i stowarzyszeniach. Dzisiaj internet bardzo ułatwił kontakt - istnieją branżowe fora, zamknięte grupy i spotkania organizowane na żywo.
Do takich miejsc nie trafia się przypadkiem. Zazwyczaj istnieje pewna bariera wejścia, która ma oddzielić osoby faktycznie zajmujące się iluzją od zwykłych ciekawskich. I bardzo dobrze - dzięki temu można swobodnie rozmawiać o sztuce, metodach i teorii bez obawy o przypadkowe ujawnianie sekretów.
Na moim pierwszym spotkaniu dla iluzjonistów byłem jako czternastolatek. Tata zawiózł mnie wtedy do Warszawy. To właśnie tam po raz pierwszy mogłem zobaczyć zawodowych iluzjonistów z bliska i przekonać się, że za sceną stoją prawdziwi ludzie, którzy ciężko pracują nad swoim rzemiosłem.
Co ciekawe, środowisko okazało się niezwykle otwarte. Zostałem bardzo ciepło przyjęty i nauczyłem się wtedy więcej niż przez miesiące oglądania filmów w internecie. Dzisiaj sam organizuję spotkania dla magików oraz jestem zapraszany jako prelegent i wykładowca na branżowe wydarzenia. To ogromne wyróżnienie zostać docenionym jako ekspert iluzji i móc dzielić się wiedzą zarówno z profesjonalistami, jak i młodymi pasjonatami iluzji.
Od kilku lat regularnie uczestniczę w Blackpool Magic Convention - największym zlocie iluzjonistów na świecie. Co roku przyjeżdża tam około pięciu tysięcy magików z całego świata.
To właśnie tam miałem okazję poznać takich artystów jak Dynamo czy David Blaine. Ale najważniejsze nie są nawet nazwiska. Najważniejsza jest możliwość uczenia się od najlepszych.
Podczas takich wydarzeń odbywają się wykłady, warsztaty i dyskusje poświęcone konkretnym aspektom sztuki iluzji - od psychologii widza, przez budowanie scenicznej charyzmy, aż po projektowanie własnych efektów. To miejsca, gdzie profesjonaliści naprawdę wymieniają się doświadczeniem.
Drugim ogromnym źródłem wiedzy są książki. I to od setek lat.
Za jedną z pierwszych książek o iluzji uważa się „The Discoverie of Witchcraft” z 1585 roku. Powstała jako próba pokazania, że osoby wykonujące magiczne efekty nie korzystają z żadnych nadprzyrodzonych mocy. W praktyce książka prawdopodobnie uratowała wiele istnień, tłumacząc mechanizmy sztuczek i oddzielając iluzję od oskarżeń o czary.
Za pierwszego współczesnego iluzjonistę uznaje się natomiast Jean Eugène Robert-Houdin - człowieka, który przeniósł iluzję z jarmarków na eleganckie sceny teatralne. To właśnie od jego nazwiska swoją postać sceniczną Eric Weisz, węgierski specjalista sztuki ucieczek, który przyjął imię Harry Houdini.
Robert-Houdin napisał książkę „Secrets of Conjuring and Magic”, której XIX-wieczne wydanie znajduje się również w mojej kolekcji. To jeden z moich ulubionych magicznych „białych kruków”.
Książki dla iluzjonistów są często drogie, wydawane w małych nakładach i dostępne głównie po angielsku. W mojej bibliotece większość pozycji jest właśnie anglojęzyczna. Ceny potrafią sięgać od kilkuset do kilku tysięcy złotych a najdroższe egzemplarze sprzedają się na aukcjach za ceny nawet setek tysięcy.
Ale zawarta w nich wiedza jest bezcenna. To nie tylko sekrety efektów, lecz także filozofia występowania, psychologia uwagi, historia sztuki iluzji i analiza tego, jak zmieniała się sztuka iluzji i mentalizm na przestrzeni dekad.
Trzecim sposobem nauki są gotowe produkty tworzone przez innych iluzjonistów. Tak - magicy projektują własne efekty, publikują je, a następnie sprzedają innym profesjonalistom.
Na Blackpool Magic Convention oprócz wykładów można znaleźć ponad 200 stoisk magicznych sklepów. Sprzedawane są tam zarówno drobne akcesoria do pokazów dla dzieci, jak i ogromne iluzje sceniczne wykorzystywane w spektaklach teatralnych.
To ogromny rynek, który pozwala rozwijać się szczególnie początkującym. Jednak prawdziwy profesjonalny iluzjonista rzadko ogranicza się do wykonywania efektów dokładnie tak, jak zostały sprzedane.
Najczęściej kupiony efekt staje się jedynie punktem wyjścia do stworzenia czegoś własnego. Dwóch profesjonalistów może korzystać z tego samego rekwizytu, a widzowie i tak zobaczą dwa całkowicie różne doświadczenia. Bo prawdziwa magia nie tkwi w przedmiocie, tylko w sposobie prezentacji, osobowości i kontakcie z publicznością.
Wiele osób myśli, że sztuka iluzji polega wyłącznie na poznawaniu sekretów. To tylko niewielka część prawdy.
Iluzja to również lata studiowania psychologii, komunikacji, teatru, storytellingu i tego, jak działa ludzki mózg. W moim przypadku pasja do iluzji doprowadziła mnie nawet na studia psychologiczne, które ukończyłem z tytułem magistra.
Chcesz się dowiedzieć więcej o psychologii w iluzji?
Przeczytaj ten artykuł >>> "Psychologia w pracy iluzjonisty - jak profesjonalny iluzjonista wykorzystuje psychologię w pokazie?"
To właśnie dzięki temu dzisiaj dużo lepiej rozumiem emocje widzów, mechanizmy uwagi i sposób, w jaki ludzie zapamiętują doświadczenia. A to ma ogromne znaczenie, kiedy tworzę atrakcję na event, przygotowuję pokaz iluzji Gdańsk czy występuję jako magik na imprezę dla wymagającej publiczności biznesowej.
Bo dobry pokaz iluzji nie polega wyłącznie na „oszukaniu oka”. Polega na stworzeniu emocji, które zostają z widzem jeszcze długo po zakończeniu występu.
Dzisiaj, kiedy ktoś po pokazie pyta mnie: „Skąd się tego nauczyłeś?”, coraz częściej odpowiadam:
„Od widzów.”
Bo choć książki, spotkania branżowe i doświadczenie innych iluzjonistów są bezcenne, to największym nauczycielem zawsze pozostaje publiczność. Każdy występ czegoś uczy. Każda reakcja pokazuje, co naprawdę działa, a co istnieje tylko w teorii.
I właśnie dlatego sztuka iluzji nigdy się nie kończy. To nieustanne rozwijanie się, obserwowanie ludzi i szukanie nowych sposobów na wywołanie tego wyjątkowego momentu, kiedy ktoś choć przez sekundę znowu zaczyna wierzyć w niemożliwe.